Zakłady drobiarskie Res-Drob

8/11

Fot. Krzysztof Koch / Agencja Ga

- Śmierdzi gnojówką. Mamy dość - mówią mieszkańcy ulic Różanej, Gołębiej, Konopnickiej i Marszałkowskiej. W lecie nie otwierają okien. Smród uniemożliwia im normalne funkcjonowanie.

Wszystko z powodu bliskiego sąsiedztwa zakładów drobiarskich Res-Drob. Gdy powstawał tu ponad 60 lat temu, w pobliżu nie było jeszcze zabudowań. Później wyrosły tu bloki i domy. Zakład zaczął przeszkadzać. Odór dochodzi nie tylko z samych budynków zakładu. Śmierdzą też samochody, które wywożą z zakładu odpady zwierzęce.

Drugim dużym problemem jest hałas. W 2012 roku na prośby mieszkańców wykonane zostały pomiary na terenie zakładu. Wynikło z nich, że natężenie dźwięku w nocy przekracza ustalone granice, w niektórych miejscach nawet o 10 decybeli.

Po nasilających się protestach mieszkańców przeprowadzono kontrolę. Miała na celu zbadanie poziomu emisji szkodliwych substancji powstających na terenie zakładu. Wyniki wskazały, że nie wszystkie normy są przestrzegane.

Firma stara się zminimalizować problemy. Wybudowano nową oczyszczalnię wody. Zmodernizowano kanalizację. Zamontowano kosze z olejkami eterycznymi. Ale - dalej śmierdzi. Za to udało się zmniejszyć nieco hałas. M.in. poprzez wygłuszenie hali maszyn i montaż kurtyn powietrznych, które uruchamiają się automatycznie przy otwieraniu drzwi.

Przedstawiciele Res-Drobu doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zakład jest zmorą dla mieszkańców. Jedynym wyjściem byłoby przeniesienie go gdzieś na obrzeża Rzeszowa. Wymianą działek zainteresowane jest miasto. Jedną z propozycji były tereny przy ul. Ciepłowniczej.

Ale Res-Drob to duży zakład. - Przymierzamy się do przeprowadzki, ale może ona potrwać kilka lat. To ogromne przedsięwzięcie logistyczne i ogromne koszty - wielokrotnie mówili nam rzecznicy zakładu.