Trwa kolęda. Księża z rzeszowskiej parafii bł. ks. Jerzego Popiełuszki odwiedzają wiernych, przyjmują datki. Tam, gdzie nie zastają nikogo, zostawiają kartki z informacją, że każda rodzina (bądź pracujący kawaler czy panna) zobowiązani są do comiesięcznego wspierania budowy kościoła. Ofiarę na ten cel należy składać na tacę w kopercie podpisanej imieniem, nazwiskiem, adresem. Nie, nie było wyznaczonej kwoty, każdy powinien sam rozstrzygnąć we własnym sumieniu, ile może przekazać pieniędzy. – Jak można zmuszać nas do płacenia na budowę? – oburzali się mieszkańcy osiedla, na którym wiele mieszkań wynajmują studenci i młodzi ludzie. Pismo podpisała Rada Parafialna, ale to proboszcz tłumaczył się publicznie, że sformułowanie o zobowiązaniach mogło być za ostre, że nazwiska darczyńców były potrzebne, bo zostaną...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej