Trwa kolęda. Księża z rzeszowskiej parafii bł. ks. Jerzego Popiełuszki odwiedzają wiernych, przyjmują datki. Tam, gdzie nie zastają nikogo, zostawiają kartki z informacją, że każda rodzina (bądź pracujący kawaler czy panna) zobowiązani są do comiesięcznego wspierania budowy kościoła. Ofiarę na ten cel należy składać na tacę w kopercie podpisanej imieniem, nazwiskiem, adresem. Nie, nie było wyznaczonej kwoty, każdy powinien sam rozstrzygnąć we własnym sumieniu, ile może przekazać pieniędzy. – Jak można zmuszać nas do płacenia na budowę? – oburzali się mieszkańcy osiedla, na którym wiele mieszkań wynajmują studenci i młodzi ludzie. Pismo podpisała Rada Parafialna, ale to proboszcz tłumaczył się publicznie, że sformułowanie o zobowiązaniach mogło być za ostre, że nazwiska darczyńców były potrzebne, bo zostaną wpisane do księgi darczyńców, którą będą odczytywać pokolenia, że kartki były adresowane głównie do nowych mieszkańców osiedla, żeby wiedzieli, gdzie i kiedy jest czynna kancelaria parafialna.

Polecamy: Nie przyjęli księdza po kolędzie. Na wycieraczce kartka: "Wszyscy są zobowiązani do wpłacania na rzecz budowy kościoła"

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej