Wyborcza to Wy. Jeżeli są tematy, którymi powinniśmy się zająć, prosimy o kontakt. Wiesz o czymś ważnym lub ciekawym? Poinformuj nas! Wyślij e-mail (listy@rzeszow.agora.pl) lub wiadomość na Facebooku (Wyborcza.pl Rzeszów), zadzwoń (17 780 30 00)

Sala znajduje się w budynku instytutu przy ul. Moniuszki w Rzeszowie. To niewielkie, zwykłe pomieszczenie dydaktyczne, jak w szkole. Może pomieścić maksymalnie dwadzieścia parę osób, są ławki, tablica, rzutnik. Z tyłu kilka stolików zsuniętych ze sobą. Od trzech tygodni, jak relacjonują nam studenci, leży tam kilkanaście worków wypełnionych głównie kośćmi. Jest też trochę przedmiotów z ceramiki i monety.

Uniwersytet Rzeszowski. Z worków wystają kości

W tej sali uczą się m.in. studenci muzeologii. Mają tu zajęcia w każdy piątek. – Gdy wchodzę do sali, to aż mnie odrzuca, taki jest smród. Śmierdzi stęchlizną, ziemią. Na zajęciach trudno jest wytrzymać – opowiada jedna ze studentek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej