Artur Gernand: Ostatnich kilka tygodni poświęcił pan na zgłębianie historii pomnika Walk Rewolucyjnych. Policzył pan m.in. dokładnie, które miasta, zakłady pracy współfinansowały powstanie pomnika. Benedyktyńska robota.

Kamil Skwirut*: W Rzeszowie toczy się batalia o przyszłość pomnika, który bezsprzecznie jest uznawany za symbol miasta. Wielu próbuje wmówić mieszkańcom, że np. Zamek Lubomirskich jest głównym symbolem Rzeszowa, co jest całkowicie niepoważne i zakrawa na lekceważenie rzeszowian.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej