Stowarzyszenie „Magurycz” w ostatnią sobotę rozbiło obóz na cmentarzu ukraińskim w Starej Hucie w gminie Narol, w powiecie lubaczowskim. Od pięciu lat zajmuje się tam renowacją i dokumentacją nagrobków. W tym roku obóz ma pracować do 11 maja. Chce w tym czasie wyremontować ostatnie 50 z 220 znajdujących się na cmentarzu pomników. To praca społeczna, polegająca głównie na ich odkopywaniu, czyszczeniu i odgrzybianiu.

"Szymon zaczął się tłumaczyć, że jest Polakiem"

W nocy z soboty na niedzielę w obozie przebywali Szymon Modrzejewski, prezes stowarzyszenia „Magurycz”, oraz dr Olga Solarz, członek zarządu stowarzyszenia. Przygotowywali teren do niedzielnego przyjazdu wolontariuszy.

- Spałam w namiocie. Nagle usłyszałam jakieś głosy i postanowiłam obudzić Szymona - opowiada Olga Solarz. Okazało się, że na cmentarz przyjechało autem pięciu pijanych mężczyzn. Wyszedł do nich prezes stowarzyszenia. - Jestem w ciąży, dlatego zostałam w namiocie. Usłyszałam jednak bardzo agresywny atak słowny w kierunku Szymona i to, że zaczął się tłumaczyć, że jest Polakiem. Jeden z mężczyzn zaczął wykrzykiwać, że ma „wypi…alać na Ukrainę” i że ma remontować tylko polskie nagrobki” - dodaje Solarz. Agresorzy mieli też popychać Modrzejewskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej