– Ten pan nie chce ujawnienia jego danych. Rozumie pani, rekompensata, jaką uzyskał w sądzie, jest wysoka, to trochę jak wygrana w totolotka, a on mieszka na bieszczadzkiej wsi i nie chce, żeby ta informacja się rozeszła – tłumaczy mecenas Kurowski. Od tej pory o 85-latku z Bieszczadów będzie mówił "klient".

Skarb państwa wypłacił mu 381 tys. zł rekompensaty z odsetkami, w sumie prawie 390 tys. zł.

Zaczął tę sprawę jako aplikant

– To była jedna z pierwszych moich spraw. Zacząłem pomagać temu człowiekowi jako aplikant adwokacki. Dziś myślę, że miał szczęście, że na mnie trafił. Gdyby poszedł do bardziej doświadczonego prawnika, ten od razu dostrzegłby trudności, pewnie wytłumaczyłby, że sprawa jest trudna do wygrania i będzie trwała wiele lat. Mógłby też nie być na tyle zdeterminowany, żeby pomóc, i odesłałby tego człowieka do domu, a on zamknąłby dokumenty do szafy i o sprawie zapomniał – mówi mecenas Kurowski.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej