– Ten pan nie chce ujawnienia jego danych. Rozumie pani, rekompensata, jaką uzyskał w sądzie, jest wysoka, to trochę jak wygrana w totolotka, a on mieszka na bieszczadzkiej wsi i nie chce, żeby ta informacja się rozeszła – tłumaczy mecenas Kurowski. Od tej pory o 85-latku z Bieszczadów będzie mówił "klient".

Skarb państwa wypłacił mu 381 tys. zł rekompensaty z odsetkami, w sumie prawie 390 tys. zł.

Zaczął tę sprawę jako aplikant

– To była jedna z pierwszych moich spraw.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej