Na Podkarpaciu nie ma szału, jeśli chodzi o masowe imprezy muzyczne. Jest jedna, ale za to kultowa – Cieszanów Rock Festiwal, który co roku przyciąga tysiące ludzi. Konkurencją dla tej imprezy miał być – również rockowy – Czad Festiwal w Straszęcinie pod Dębicą.

Gwiazdy światowego formatu

Jeszcze pięć lat temu impreza odbywała się pod szyldem Śnieżki (ówczesnego sponsora) i radziła sobie całkiem nieźle jak na początkujący festiwal, w dodatku w średnio atrakcyjnej lokalizacji. Straszęcin to malutka miejscowość pod Dębicą, a sam festiwal odbywał się na działce tuż za kościołem parafialnym i cmentarzem.

Ale zabawa była przednia. W 2014 roku, gdy pojechaliśmy ze znajomymi na Śnieżkę, impreza pozytywnie nas zaskoczyła. Dobre zespoły (grały wówczas m.in. szwedzki Sabaton, Coma, Strachy na Lachy, Happysad, Luxtorpeda). Całkiem niezła organizacja. Ale prawdziwa petarda wybuchła rok później. Zmieniła się nazwa – ze Śnieżki na Czad Festiwal. I zaproszono gwiazdy światowego formatu. W tym mój ukochany punkowy The Offspring, Within Temptation, Gentleman & The Evolution. Przez kolejne dwa lata organizatorzy nie schodzili z poziomu. Grali m.in. Hollywood Undead, Pennywise, NOFX, Billy Talent. Zjeżdżali się ludzie z całej Polski. Barwne postacie z irokezami, kolczykami, w skórzanych kurtkach. Powoli rosła konkurencja dla Cieszanowa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej