– My zawsze optymistycznie patrzymy na świat. Chcemy te wybory… – już myślałam, że Lucyna Podhalicz, szefowa Prawa i Sprawiedliwości w Przemyślu powie mi, że jej partia chce wygrać. Że 21 października większość wyborców w rodzinnym mieście marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego do urn wrzuci głosy oddane na rządzącą partię.

A to przecież niemożliwe. Szefowa partii i pełnomocnik wyborczy w jednym musi sobie z tego zdawać sprawę. Dlatego pełne zdanie, które wypowiada na początku naszej rozmowy brzmi:

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej