Zadzwoniła do mnie we wtorek znajoma.

– Proszę, napisz, że Podkarpacie nie jest ciemnogrodem. I daj do gazety takimi wielkimi literami. I na Gazetę.pl i na Wyborczą.pl poślijcie. Już nie mogę czytać tych komentarzy. Że jesteśmy ciemnogrodem – była naprawdę poruszona.

Wtorek był dniem, kiedy miastu i światu ogłoszono, że na Podkarpaciu PiS zdobył tak wielką przewagę w sejmiku, że aż sami działacze tej partii się przestraszyli i zdziwili. Jeszcze w niedzielny wieczór marszałek Władysław Ortyl mówił mi, że wprowadzi do sejmiku jakieś 21 szabel.

– Może 22? – dopytywałam.

Zgodził się, że może i tyle, ale był więcej niż ostrożny.

A tu masz babo placek. 25 na 33 możliwych.

– Ale przecież Podkarpacie to nie tylko sejmik. Są duże miasta, gdzie PiS przegrał z kretesem. Jest Rzeszów, Przemyśl, Tarnobrzeg, Krosno. Wszędzie wygrali prezydenci spoza PiS – mówiła mi przejęta znajoma.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej