W klubie ZKN „Sokół” Zagórz trenuje 15 osób. Jedni skaczą głównie dla frajdy i własnej przyjemności, inni nadal marzą, aby w przyszłości osiągać dobre wyniki i skakać na największych światowych imprezach. Zawodnicy trenują pod okiem Andrzeja Piszko, byłego skoczka narciarskiego. Sporadycznie w treningach pomaga im także Paweł Szafran, który był zawodnikiem zagórskiego klubu. Niestety, skoki narciarskie nie są tanią dyscypliną, a klub z Zagórza nie jest w stanie zapewnić swoim zawodnikom optymalnych warunków do trenowania. Dlatego skoczkowie Sokoła wzięli sprawy w swoje ręce i sami zaczęli szukać pieniędzy, które pozwolą im na rozwój i rywalizację z rówieśnikami z całej Polski.

– Chcieliśmy częściej trenować i lepiej się rozwijać. Niestety, skocznie w Zagórzu są małe. Dla bardziej doświadczonych zawodników skocznia K40 nie jest już wyzwaniem i potrzebują nowego bodźca, czyli innej, większej skoczni – mówi Dawid Groszek, który trenuje w klubie ZKN „Sokół” Zagórz.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej