– W naszym internacie jest wszystko pod kontrolą. W porze nocnej, od godz. 24 do 6, opiekę nad młodzieżą sprawuje trzech wychowawców. Od godz. 22, kiedy zaczyna się cisza nocna, chodzą od drzwi do drzwi i sprawdzają, czy są otwarte. Muszą być – mówi Janusz Jakubek, dyrektor Zespołu Szkół Techniczno-Weterynaryjnych w Trzcianie.

Trzciana to niewielka wioska tuż za granicami Rzeszowa. Słynie właśnie z tej szkoły.

– Dlaczego? – pytam o te otwarte drzwi do pokojów uczniów w nocy.

– Dla bezpieczeństwa, oczywiście – Raz mieliśmy przypadek, że jedna dziewczyna zamknęła drzwi na klucz, a wychowawca wiedział, że jest w środku, że nie wyjechała do domu.

Wyważył drzwi. Dziewczyna leżała na ziemi, nieprzytomna, okazało się, że połknęła jakieś tabletki. Wezwaliśmy pogotowie. Na szczęście nic groźnego się nie stało. Po wyjściu ze szpitala uczennica została objęta opieką psychologiczną. Młodzież ma różne problemy, wie pani – opowiada dyrektor.

Pozosta這 86% tekstu
Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej