– Chciałam rzetelnego rozpoznania sprawy, bo prokuratura nie zrobiła tego co należy, żeby sprawdzić, czy policjanci przekroczyli swoje uprawnienia. Niestety sąd odrzucił moje zażalenie na decyzję prokuratury – mówi Anna Grad-Mizgała. Dodaje: – Legitymowanie obywatela jest czasowym pozbawieniem wolności. Obowiązują ścisłe zasady. Gdy policjant zatrzymuje mnie, gdy prowadzę samochód, to zwykle się przedstawia, mówi, dlaczego mnie zatrzymuje i legitymuje. A tych zasad nie przestrzegali policjanci, którzy legitymowali mnie w maju.

Nie pozwolono jej zadać pytania o niepełnosprawnych

W maju ubiegłego roku w Sanoku odbyło się spotkanie z Markiem Kuchcińskim, marszałkiem Sejmu. Choć było to spotkanie otwarte, pytania można było zadawać tylko na kartkach. Gdy Anna Grad-Mizgała próbowała zadać pytanie z sali, nie została dopuszczona do głosu. Zakrzyczeli ją zwolennicy PiS. Podniosła także nieduży transparent z napisem: „Sejm jest obywateli. Wolne media". – Chciałam zapytać, dlaczego protestującym niepełnosprawnym nie wolno opuszczać Sejmu, dlaczego wyłączono kamery w Sejmie, dlaczego dziennikarze nie mogą wejść do Sejmu. Zadałam pytania na kartce, ale mojego pytania nie odczytano. Powiedziałam, co myślę na temat pieniędzy, jakie mają otrzymywać niepełnosprawni od 1 czerwca. To ma być niecałe 34 zł na dzień – wyjaśniała po spotkaniu Anna Grad-Mizgała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej