– Jeśli nie zwiększymy liczby klas pierwszych, to będziemy musieli odrzucać kandydatów ze 180-175 punktami – martwi się Danuta Stępień, dyrektor IV LO w Rzeszowie.

IV LO to jedno z najlepszych liceów w mieście. Co roku jest tu więcej chętnych niż miejsc. By się dostać, trzeba mieć dobre świadectwo i świetnie zdany egzamin na zakończenie gimnazjum. Ale w tym roku będzie jeszcze trudniej. O miejsca w liceach i technikach będzie się ubiegać dwa razy więcej uczniów niż zwykle. Ten podwójny rocznik to efekt reformy edukacji rządu PiS. Likwiduje ona gimnazja, wprowadza ośmioklasowe szkoły podstawowe, wydłuża czas nauki w liceach ogólnokształcących z trzech do czterech lat, a w technikach z czterech do pięciu.

Efekt uboczny reformy edukacji. Kumulacja roczników

Ale jej efektem jest też to, że w tym roku do szkół średnich pójdą jednocześnie pierwsi absolwenci ósmej klasy oraz ostatni rocznik gimnazjalistów. W Rzeszowie to dokładnie dwa razy więcej uczniów niż zwykle. Problemu nie będzie w niepopularnych liceach, technikach, czy branżówkach (dawne szkoły zawodowe), które co roku bezskutecznie zabiegają o kandydatów. Natomiast o miejsce w dobrym liceum czy technikum będzie dwa razy trudniej niż zwykle.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej