W środę w Przemyślu zapadł długo wyczekiwany wyrok wobec 20 mężczyzn, którzy w czerwcu 2016 r. zaatakowali Ukraińców idących w procesji na cmentarz w Pikulicach. Sąd uznał ich winę. Zostali ukarani. Będą pracować społecznie.

Dlaczego więc mam mieszane uczucia?

Bo mam wątpliwości, czy ta kara odniesie resocjalizacyjny efekt.

„A jak się nie podoba – niech wyp... na Ukrainę!”

Trzy lata temu zobaczyliśmy takie obrazki: ulicami miasta idzie procesja. Na czele księża, są kościelne chorągwie i proporce. Sporo starszych ludzi, ale są i dzieci. Nagle procesja się zatrzymuje, słychać krzyki: „Znajdzie się kij na banderowski ryj!”. Kolejny obrazek: grupa mężczyzn zatrzymuje kolumnę, kilku szarpie starszego mężczyznę, potem atakują inne osoby. Kościelna chorągiew upada na ziemię. Mimo że obok jest wielu policjantów, szarpanina trwa dłuższą chwilę. Napastnicy wyglądają jak klony: umięśnieni, w spodniach do kolan, łyse albo wygolone głowy. Któryś ma patriotyczną koszulkę z Inką i Pileckim.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej