Słynny rzeszowski pomnik jest na liście obiektów przeznaczonych do likwidacji od 2017 roku. Według IPN podlega pod ustawę dekomunizacyjną. Jednak mieszkańcy Rzeszowa nie wyobrażają sobie, by pomnik mógł zniknąć z krajobrazu miasta, przez wielu jest uznawany za symbol Rzeszowa. Na temat wysokiej wartości artystycznej pomnika wypowiadali się historycy sztuki z całego kraju. W jego obronie stanęła m.in. Fundacja Rzeszowska. 30 marca ub.r. złożyła wniosek do podkarpackiego konserwatora zabytków o wpis pomnika do rejestru zabytków. Uznanie pomnika za zabytek mogłoby uchronić go przed wyburzeniem. Pod wnioskiem podpisali się także przedstawiciele Stowarzyszenie Historyków Sztuki, Związku Polskich Artystów Plastyków i Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

38-metrowy żelbetowy kolos to obiekt ruchomy?

Po dziesięciu miesiącach Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków Beata Kot, odmówiła jednak wpisu. Powołała się m.in. na brak zgody właściciela, czyli ojców bernardynów. Obowiązkiem konserwatora było zwrócenie się do bernardynów o zgodę na wpis do rejestru zabytków z pouczeniem, że brak odpowiedzi w terminie do 21 dni od otrzymania pisma zostaje uznany za brak zgody. A bernardyni nie odpowiedzieli.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej