Zawiadomienie o niedopełnieniu obowiązków przez personel Zespołu Opieki Zdrowotnej w Ropczycach złożył mąż pacjentki. 23 listopada ub.r. ok. godz. 1 przywiózł żonę do przychodni, która pełniła dyżur nocny. Gdy wyjeżdżali z domu, poród już się zaczął. W przychodni w nocy można wejść jedynie do poczekalni, drzwi do części, w której są gabinety lekarskie, są zamykane na klucz. Dyżurujący w nocy personel trzeba wezwać dzwonkiem. Mężczyzna zadzwonił trzy razy, ale nikt mu nie otworzył. Wybiegł więc z budynku i pobiegł na jego tyły. Tam stacjonowała jedna z karetek pogotowia ratunkowego. Mężczyzna również tam nie uzyskał pomocy. Połączył się z numerem alarmowym, wezwał karetkę i wrócił do żony. A tam poród już był w toku.

Mężczyzna rzucił kurtkę na podłogę, na niej urodziło się jego dziecko

Mężczyzna rzucił na podłogę kurtkę, położył 38-latkę i odebrał poród. Urodziło się zdrowe dziecko, dziewczynka. Gdy poród się zakończył, z dyżurki wyszły pielęgniarka i lekarka. Owinęły noworodka kocem, bo w placówce było zimno. Przyjechała karetka i zabrała matkę z dzieckiem do szpitala w Dębicy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej