– Zostałam muzułmanką z wyboru. Świadomie. Uznałam, że w islamie znalazłam to, czego nie znalazłam w chrześcijaństwie – opowiada 18-letnia rzeszowianka Assyah.

To jej nowe imię. Używa go tylko wśród osób, które wiedzą, że przeszła na islam. Koleżanki i koledzy ze szkoły, sąsiedzi, dalsza rodzina nie wiedzą o tym. Dla nich jest tą samą drobną blondynką Małgosią. Nie chodzi w hidżabie, czyli chuście, która okrywa głowę i piersi. Nosi je większość dorosłych muzułmanek w obecności dorosłych mężczyzn spoza ich najbliższej rodziny.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej