Poseł i przez blisko cztery lata marszałek Sejmu niewiele zrobił dla swojego rodzinnego Przemyśla, jeszcze mniej dla Podkarpacia i jego stolicy. Zostawił za to wielką skazę na wizerunku Rzeszowa, bo to tu właśnie lądował rządowym samolotem, wożąc rodzinę, znajomych i innych posłów.

Marek Kuchciński. AirKuchciński

Wielu w Przemyślu oddycha z ulgą, że komentując podróże marszałka, mówi się o Rzeszowie, nie o Przemyślu. Bo chluby swojemu miastu marszałek nie przynosi.

Rzeszów przez lata ciężko pracował na swój wizerunek jednego z najprężniej rozwijających się miast w Polsce, przyciągającego inwestorów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej