Danuta Dmytryszyn ostatni raz rozmawiała z synem 25 marca. Właśnie znalazł nową pracę. - Mam pracę, pieniądze, wszystko jest OK – mówił. Kilka godzin później wysłał jeszcze SMS-a: „Mogłabyś odzywać się częściej”. A późnym wieczorem, po godz. 20 zadzwonił Mateusz, kolega syna. Był zdenerwowany. Opowiadał o awanturze, która właśnie trwała między nimi. To wtedy po raz ostatni Danuta usłyszała głos syna, który mówił do Mateusza: „Ty mojej matki w to nie mieszaj”.

Po tym Marcin spakował swoje rzeczy, wyszedł z mieszkania i choć minęło już pięć miesięcy – więcej się nie odezwał.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej