Rozmowa z Andrzejem Kowalem, trenerem Asseco Resovii:

Zdaję sobie sprawę, że w ostatnich dniach trener miał bardzo napięty grafik.

Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii): Ja wiem, czy napięty? Wiadomo, gdy przychodzi nowa osoba, nowy trener, to spraw w klubie jest bardzo dużo. Trzeba zorganizować cały system pracy. Dopiąć każdy szczegół.

Długo pan nie odpoczywał od ławki trenerskiej. Miał być przynajmniej roczny rozbrat z trenerką, a tutaj niespełna siedem miesięcy i pan wraca. Spodziewał się pan, że tak to będzie wyglądało?

– Absolutnie się nie spodziewałem. Nawet nie brałem pod uwagę, że taka zmiana może nastąpić. Klub podjął taką decyzję i miałem wybór. Potraktowałem to jako wyzwanie, szansę, dlatego wróciłem.

Długo pan się zastanawiał? Czy może to był impuls: biorę, pomagam, to mój klub.

– Nie zastanawiałem się długo. Dla mnie sama decyzja odnośnie do szansy osiągnięcia dobrych wyników, bez względu na to, czy to klub Asseco Resovii, czy inny, była ważna i dlatego podjąłem wyzwanie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej