Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na dziedzińcu zamku i w środku budynku oranżerii pracują koparki. Gdy wchodzi się do zamkowych piwnic, trzeba włożyć kask, jak na budowie.

– To nie było tak, że wcześniej nic się nie robiło. Były małe remonty, doraźne naprawy, ale nie mogło być mowy o szeroko zakrojonych inwestycjach. A teraz spełnia się nasz sen o tym, aby przywrócić zamek do stanu, w jakim był w okresie 20-lecia międzywojennego, za czasów ostatniego ordynata, Alfreda III Potockiego – mówi Wit Karol Wojtowicz, dyrektor Muzeum-Zamku w Łańcucie.
W latach 2007-2020 na łańcucki zamek zostanie wydanych łącznie prawie 118 mln zł – w zdecydowanej większości z unijnych dotacji, m.in. z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-20.

PATRYK OGORZAŁEK

Dlaczego powrót do lat 20.?

Lata 20., lata 30. – to czasy świetności tej magnackiej rezydencji. Na balach, turniejach tenisowych i polowaniach u Potockiego bawiła się elita Europy, gościli tu m.in. król rumuński Ferdynand I i królowa Maria oraz Jerzy, książę Kentu, a tuż przed wybuchem wojny gościem w pałacu był Joachim von Ribbentrop.
Dla takich gości Alfred Potocki w 1927 r. sprowadził najnowocześniejsze wtedy wyposażenie ówczesnego spa: systemy grzewcze, urządzenia kąpielowe, saunę turecką i rzymską oraz urządzenia do masażu i elektroterapii. W piwnicach na powierzchni 164 m kw. zmieściły się też: gabinet do fizjoterapii z lampami kwarcowymi, pomieszczenie z urządzeniami gimnastycznymi, pijalnia wód mineralnych i kaw oraz luksusowy gabinet wypoczynkowy ze skórzanymi kanapami w typie Chesterfield.

Ściany były wyłożone kafelkami, a także zdobione polichromiami przedstawiającymi motywy roślinne i trytony oraz boazeriami.
Wejście do luksusowej piwnicy prowadziło dębowymi schodami lub nowoczesną windą, wyposażoną w systemy zabezpieczeń przed zerwaniem lin. W osobnej, oddzielonej ścianką kabinie były miejsca dla służby. Niezbędne do pracy saun, natrysków i specjalnych kabin do kąpieli elektrycznej tzw. motory pochodziły z fabryki Siemensa.
Instalacje wodno-kanalizacyjne wszystkich urządzeń zaraz po wojnie zostały zdemontowane i zniszczone. Dewastacji dopełnił montaż instalacji centralnego ogrzewania w latach 50., rury przechodziły przez pomieszczenia łaźni, w których ostatecznie urządzono składzik. Przez lata z luksusowego spa została tylko wstydliwa tajemnica łańcuckiego zamku. Ale dziś w tych jeszcze niedawno zagrzybionych piwnicach praca wre.

SPA będzie jak za ordynata Potockiego

Trwa realizacja największego z dotychczasowych projektów – o wartości ponad 41 mln zł brutto, pod nazwą „Ochrona i rozwój dziedzictwa kulturowego dawnej Ordynacji Łańcuckiej poprzez prace remontowo-konserwatorskie oraz wykreowanie nowych przestrzeni ekspozycyjnych w budynku Zamku oraz zabytkowym Parku Muzeum-Zamku w Łańcucie”, dofinansowanego z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-20.

Kolor żółty na elewacji zamienia się w beżowy. Efekt widać już na dziedzińcuKolor żółty na elewacji zamienia się w beżowy. Efekt widać już na dziedzińcu PATRYK OGORZAŁEK

Nazwa celowo jest długa, bo jest też pojemna, i jest kluczem do ostatecznej przemiany zamku w rezydencję z początku XX w. Mieszczą się w niej m.in. remont elewacji (brudny żółty kolor zamku zmieni się na elegancki beż) i stolarki okiennej zamku (była ostatnio rewitalizowana w latach 50. XX w.), remont fortyfikacji, ogrodzenia i alejek parkowych. Odtworzenie luksusowych łaźni kryje się pod słowami „wykreowanie nowych przestrzeni”. Prace mają być zakończone do 2020 r.

Balon z widokiem na park, czyli multimedia w muzeum

Wisienką na torcie w nowej odsłonie zamku będzie multimedialne muzeum w oranżerii. Powstanie w ramach kolejnego realizowanego przez Muzeum-Zamek w Łańcucie projektu – o wartości ponad 31 mln zł brutto („Prace konserwatorsko-remontowe oranżerii i ujeżdżalni” - również dofinansowanego z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-20), który obejmuje remont niszczejących zabytkowych budynków w otoczeniu zamku: ujeżdżalni i oranżerii. W tej pierwszej powstanie multimedialna wystawa zabytkowych powozów, kupionych do łańcuckiej kolekcji muzealnej już po wojnie. Ale to stojąca tuż obok zamku oranżeria ma stać się prawdziwym hitem, który wyznacza nową jakość w Muzeum-Zamku w Łańcucie. – To będzie taki kulturalny „Kopernik” – zapowiada dyrektor Wojtowicz. Bo w Centrum Edukacji Kultury i Tradycji im. Jana Potockiego będą królowały multimedia. Atrakcją będzie atrapa balonu nawiązującego do wyczynu Jana Potockiego – pierwszego Polaka, który nim latał nad Polami Mokotowskimi w końcu XVIII w. Zwiedzający po wejściu do gondoli będą mogli z niej oglądać widoki łańcuckiego parku z przełomu XVIII i XIX w. na filmie animowanym.
Po drugiej stronie oranżerii turyści zobaczą multimedialną replikę zamkowego teatru, a także innych europejskich teatrów historycznych.

Wizualizacja multimedialnej wystawy w OranżeriiWizualizacja multimedialnej wystawy w Oranżerii PATRYK OGORZAŁEK

Wizualizacja interaktywnej podłogi w OranżeriiWizualizacja interaktywnej podłogi w Oranżerii PATRYK OGORZAŁEK

Będą też interaktywne panele poświęcone poszczególnym eksponatom z muzeum. Na interaktywnej podłodze będzie można podziwiać wzory intarsjowanych drewnianych podłóg oraz drogocenne dywany, a także poznać kroki menueta. Na piętrze oranżerii, w którym do tej pory mieściły się biura, zostanie przedstawiona historia rodów Pileckich i Stadnickich, Lubomirskich, Potockich oraz postacie Księżnej Marszałkowej Lubomirskiej i Jana Potockiego. Prezentacje będą miały m.in. formę mappingu oraz filmów puszczanych na ekranie z pary wodnej.

Pierwsza storczykarnia w Polsce

Realizacja marzeń o przypomnieniu czasów świetności rezydencji zaczęły się 11 lat temu, od projektu „Rewitalizacji zabytkowych budynków Maneżu, Kasyna i Storczykarni Muzeum-Zamku w Łańcucie w latach 2007-2010”. Koszt wyniósł ponad 24 mln zł, z czego dofinansowanie z tzw. funduszu norweskiego wyniosło prawie 70 proc.
W łańcuckim parku powstała pierwsza profesjonalna storczykarnia w Polsce, na bazie bogatych tradycji – bo zespół szklarni wybudowano w Łańcucie przed 1904 rokiem. Hodowano tu rzadkie odmiany storczyków, które rozsławiły łańcucki ośrodek w Europie. Od ośmiu lat w odrestaurowanych szklarniach można podziwiać rzadkie odmiany storczyków, a na zadaszonym patio napić się kawy.

StorczykarniaStorczykarnia Materiały prasowe Muzeum - Zamku w Łańcucie

Maneż i kasyno od wielu lat popadały w ruinę. Dzięki unijnemu programowi budynki są jak nowe i dostały nowe funkcje. W maneżu powstało Podkarpackie Centrum Dziedzictwa, a zrujnowany budynek kasyna zamienił się w Muzeum Historii i Regionu z piękną salą balową, w której organizowane są wystawy, odbywają się wykłady i konferencje.

Kolejny duży projekt pod dość ogólną nazwą „Ochrona i udostępnianie dziedzictwa kulturowego Ordynacji Łańcuckiej poprzez prace remontowo-konserwatorskie i cyfryzację zasobów Muzeum-Zamku w Łańcucie” zrealizowano w latach 2014-2016, był dofinansowany z funduszy norweskich i funduszy EOG, pochodzących z Islandii, Liechtensteinu i Norwegii. Za prawie 19 mln zł przeprowadzono kompleksowy remont 84 pomieszczeń na II piętrze oraz niektórych na I piętrze, jak efektowna sala balowa, galeria rzeźb, salon kolumnowy czy gabinet w wieży. Remont trwał dwa lata.

Jeden dzień na Łańcut to mało

Jeszcze sześć lat temu muzeum sprzedawało ok. 300 tys. biletów rocznie, w ostatnich dwóch latach ta liczba skoczyła do blisko pół miliona.
– Środki unijne dały zamkowi szansę na nową jakość – mówi Bożena Knotz-Beda, menedżer projektów unijnych w Muzeum-Zamku w Łańcucie.

Bożena Knotz-Beda, menadżer projektów unijnych w Muzeum-Zamku w Łańcucie w budynku UjeżdżalniBożena Knotz-Beda, menadżer projektów unijnych w Muzeum-Zamku w Łańcucie w budynku Ujeżdżalni PATRYK OGORZAŁEK

Gdyby nie zewnętrzne fundusze, Muzeum-Zamek w Łańcucie byłby dziś doraźnie łatanym zabytkiem, powoli niszczejącym świadectwem dawno minionych czasów, kiedy na dziełach architektury i sztuki nie oszczędzano. Muzeum-Zamek w Łańcucie zamienia się na naszych oczach w perłę wśród obiektów kultury: świetnie utrzymany zabytkowy kompleks budynków z bogatą ofertą dla turystów, także młodych, dla których eksponaty, których nie wolno dotykać, nie są seksi, za to atrakcyjna będzie zabawa multimediami.
Z zabytku w nie najlepszej kondycji Muzeum-Zamek w Łańcucie staje się nowoczesnym produktem turystycznym, na zwiedzanie wszystkich zamkowych atrakcji jeden dzień może nie wystarczyć.

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest Teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Bożena Knotz-Beda, menadżer projektów unijnych w Muzeum-Zamku w Łańcucie w budynku Ujeżdżalni

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.