Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– To tak jakbyśmy mieli fantastyczne bmw, świetnie wyposażone w środku, ale bez kół. Jest fajne, ale daleko nie zajedziemy – obrazowo tłumaczy Jerzy Mika, wojewódzki inspektor transportu drogowego.

Wagi dla ciężarówek zostały zamontowane jesienią 2015 roku w jezdniach na wlotach do Rzeszowa na ulicach: Warszawskiej, Lubelskiej, Krakowskiej, Lwowskiej i Podkarpackiej. Po co? Żeby chronić miejskie drogi przed zniszczeniem przez zbyt ciężkie samochody. Miały dawać możliwość karania kierowców przeciążonych aut, którzy wjeżdżają do miasta. Tak się jednak nie stało.

System za unijne miliony

System został wybudowany w ramach projektu „Rozbudowa inteligentnego systemu transportu drogowego na terenie miasta Rzeszowa” i miał stanowić kolejny etap usprawnienia systemu transportu publicznego i zarządzania ruchem drogowym. Projekt został dofinansowany z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-2013. Jego wartość to w sumie ponad 16 mln zł, z czego unijne dofinansowanie wyniosło ponad 12 mln zł. W ramach tego samego projektu rozbudowano także system dynamicznej informacji pasażerskiej, kupiono i zamontowano na wybranych przystankach komunikacji miejskiej w Rzeszowie 89 kompletów tablic informacji pasażerskiej oraz dziewięć e-kiosków.

Wdrożenie systemu dynamicznego ważenia pojazdów WIM (Weight in Motion) było jednym z głównych punktów tego programu. W pięciu miejscach na głównych drogach wjazdowych do miasta Rzeszowa zamontowano stacje pomiarowe do ważenia pojazdów.

Chodziło o zwiększenie nadzoru nad ciężarówkami i o kontrolę, jak wiele z nich jest przeciążonych. W nawierzchni jezdni zamontowano wagi, w niedalekiej odległości od nich umieszczono kamery, które umożliwiają identyfikację pojazdu, oraz tablice świetlne, na których ukazują się informacje o przeciążonych samochodach.

Wiemy, że wjeżdża przeciążona ciężarówka, ale nie mamy gdzie jej zatrzymać do kontroli

Drogi wjazdowe do Rzeszowa mają dopuszczalny nacisk od 10 do 11,5 ton na oś. Jeśli samochód przekroczy te normy, może liczyć się z bardzo wysokimi karami, nawet do 15 tys. zł. Ale, choć w Rzeszowie system został zamontowany już trzy lata temu, to wciąż jest bardzo mało prawdopodobne, że kierowca, któremu na tablicy wyświetli się ostrzeżenie, zostanie ukarany.

PATRYK OGORZAŁEK


Dlaczego ważenie nie skutkuje karami? Bo brakuje parkingu, na którym mogłaby się odbywać szczegółowa kontrola wytypowanych przez wagi pojazdów. – W mieście jest dobry system preselekcji, ale on tylko wskazuje nam, jaki pojazd powinniśmy zaprosić do szczegółowej kontroli. Bo ten system nie jest niestety na tyle dokładny, by można było na jego podstawie karać. Nie może działać tak jak fotoradar, czyli na podstawie parametrów, które zapisze preselekcja, nie można nałożyć kar administracyjnych wobec przewoźnika. Można to zrobić dopiero po szczegółowej kontroli pojazdu, a ta musi odbywać się w miejscu bezpiecznym i dla inspektorów, i dla kontrolowanego, ale nie tylko dla nich. Zatrzymanie samochodu ciężarowego w obrębie pasa jezdni to jest niebezpieczeństwo dla wszystkich, także innych użytkowników drogi – wyjaśnia Jerzy Mika.

Tłumaczy, że aby kierowca przeciążonego pojazdu został ukarany, konieczna jest szczegółowa kontrola: wysokości, szerokości, rozstawów kół. Istotne jest też kto wykonywał ten przewóz, to musi w trakcie kontroli być udokumentowane i zapisane w protokole, bo to ta osoba zostanie ukarana. Waga i kamera na miejskiej ulicy nie wystarczą. – Pojazd może przejeżdżać przez wagę z różną prędkością, a to ma wpływ na pomiar, to z kolei na karę. Różnica może sięgać nawet kilku ton. Preselekcja to tylko przypuszczenie, a tylko dokładna kontrola może wykluczać rozbieżności – podkreśla Mika.

Konieczny parking do kontroli

Dlatego niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania całego systemu jest kolejna inwestycja – budowa parkingu. Miasto wie o tym od blisko trzech lat, mimo to do tej pory nie zdecydowało się na inwestycję. Jerzy Mika rozmawiał o tym z urzędnikami kilkakrotnie, przedstawiał argumenty: – Preselekcja jest bardzo ważna. Dzięki niej nie zatrzymujemy tych pojazdów, które mają właściwą wagę, bo dla nich tak samo jak dla nas kontrola to niepotrzebna strata czasu. Zatrzymujemy natomiast te auta, o których już wiemy, że należy im się przyjrzeć, dokonać pomiarów i sprawdzić przyczynę, czyli dlaczego auto jest nienormatywne, bo od tego zależy wysokość kary. Zakupiony przez miasto system to narzędzie, na którym chciałbym pracować, widzę jego potencjał i chciałbym je wykorzystać w pełni – mówi.

PATRYK OGORZAŁEK

– Aby było to możliwe należy jedynie wybudować parking, który byłby punktem kontroli, gdzie pojazd będziemy mogli skontrolować i jeśli to konieczne – nałożyć kary. Wystarczy wyasfaltowana, równa nawierzchnia, z dołkiem, w którym będziemy mogli ustawić naszą wagę. Żadnej infrastruktury. Wszystkie argumenty przedstawiłem na kilku spotkaniach w ratuszu. Były na nich również obecne inne osoby odpowiedzialne za te systemy. Wszyscy się ze mną zgadzają, ale do tej pory nic poza zgodą z tego nie wynikło – podsumowuje Mika.

Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa, tłumaczy: – Gdy wchodziliśmy w ten projekt, przepisy miały zostać zmienione tak, by wagi działały jak fotoradary, czyli aby ich pomiar mógł skutkować ukaraniem. Ostatecznie tak się nie stało, przepisy nie weszły w życie. Teraz wagi działają prewencyjnie, bo kierowca widzi, że wyświetla mu się napis, że samochód z jego rejestracją jest przeciążony.

Jerzy Mika powątpiewa: – Kiedy pojawią się parkingi, prewencja będzie działała o wiele silniej, bo dla kierowcy liczy się przede wszystkim nieuchronność kary.

Inwestycja w parkingi powinna szybko się zwrócić miastu

Chłodnicki tłumaczy, że miasto parkingów do tej pory nie wybudowało, bo szukało dofinansowania na ten cel. Teraz to się udało i rzecznik zapewnia, że już niedługo problem zostanie rozwiązany: – W przyszłym roku rozpoczniemy realizację planu budowy sześciu parkingów, na których będzie można kontrolować szczegółowo wskazane przez wagę ciężarówki: w sąsiedztwie pięciu wlotówek do miasta, gdzie są zamontowane wagi oraz dodatkowo na al. Wyzwolenia, obok bazy PKS-u – zapewnia. Ale dyrektor Mika uśmiecha się tylko: – Taką deklarację też już wcześniej usłyszałem. Bardzo się ucieszyłem. Uwzględniłem te obietnice w planach pracy na cały rok i musiałem później je korygować, bo ani jeden parking nie powstał. Tymczasem to jest przecież w interesie miasta, bo kary administracyjne idą na konta poszczególnych zarządców dróg – mówi dyrektor WITD i podkreśla: – Jeśli chcemy mieć system, który się sprawdza, to musi zostać skończony. To nie są przecież wysokie koszty, wystarczy równa, asfaltowa nawierzchnia, my mamy własne, przenośne wagi. Plac musi pomieścić przynajmniej dwa samochody ciężarowe i samochód inspektorów. Powinien znajdować się blisko punktów ważenia na wjazdach do miasta. Jeśli będziemy mieli choć jeden, pojawią się kary, a wtedy okaże się, że koszt poniesiony na budowę parkingu szybko się zwróci.

Przyszłość jest teraz

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest Teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.