– To mało znana, ale niesamowita historia. Wdzięczność ludzi w Kosinie jest bardzo duża – mówi Piotr Szopa, naczelnik Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Rzeszowie.

To opowieść o pamięci, wdzięczności i determinacji ludzi, którym po 75 latach starań udało się uhonorować żołnierza Wehrmachtu.

Ale od początku. Jest lipiec 1944 roku. Niemcy powoli się wycofują, a do Polski nadciągają wojska sowieckie. W okolicach Łańcuta zostały już tylko jednostki zapasowe okupanta, doraźnie kierowane na front. – Z przodu są już Sowieci, a na zapleczu działa Armia Krajowa, trwa akcja „Burza”.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej