Setki uchodźców oczekują przez wiele godzin na przejściach granicznych. Gdy tylko przekroczą granicę, natychmiast otrzymują w Polsce wszelką pomoc, ale po tamtej stronie stoją na mrozie, bez jedzenia, bez możliwości odpoczynku. - Organizujemy się do rozszerzonej pomocy i przeniesienia pomocy na tereny przygraniczne po drugiej stronie - informuje prezydent Przemyśla Wojciech Bakun i prosi o konkretną pomoc.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kup prenumeratę Wyborczej i pomóż Ukraińcom z Mariupola

Przemyśl dobrze radzi sobie z przyjmowaniem setek uchodźców i zapewnianiem im doraźnej pomocy. Teraz przyszła pora na rozszerzanie pomocy poza granice Polski. 

Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun zamieścił na Facebooku długą listę potrzeb, w tym drogiego sprzętu - do przekazania albo wypożyczenia. "Tak, wiem, to wszystko to dużo, ale zamierzamy wysłać pomoc w miejsce, gdzie jest najbardziej potrzebna. Na drugą stronę granicy" - wyjaśnia. Relacjonuje: "W tej chwili trwa tam ogromny kryzys, a z upływem czasu będzie tylko gorzej. Osoby oczekujące w kolejce stoją bez żadnej osłony już trzeci dzień, w deszczu, mrozie, często niezabezpieczone i bardzo słabo wyekwipowane. Na granicy Medyka-Szeginie ratownicy po stronie polskiej mają ręce pełne pracy i odsyłają mnóstwo osób do szpitala w Przemyślu. Hipotermia, odwodnienia, zaburzenia krążenia, depresje… To ostatnia chwila, żeby realnie uratować wiele osób".

Pomoc po drugiej stronie granicy. Potrzeba drogiego sprzętu

Prezydent Bakun planuje utworzyć w rejonie do 10 km od granicy punkty opieki medycznej oraz punkty odpoczynkowe i zaopatrzeniowe. "W odległości 3 km od siebie ustawimy namioty wraz z obsadą dla osób, które potrzebują pomocy, osób głodnych, spragnionych, wycieńczonych oczekiwaniem. Obsadą będą lekarze i wolontariusze. Zapewnimy dostawy żywności, leków, środków czystości, odzieży i koców z Polski. Cała pomoc, którą do nas kierujecie, będzie służyła dodatkowo już w rejonie kolejki do przejścia" - zapowiada. 

Udało mu się już wypożyczyć jeden namiot, szuka kolejnych. To nie jest łatwa sprawa - chodzi o namiot medyczny i ratunkowy PRO o długości około 5-6 metrów (koszt około 30-32 tys.) oraz nagrzewnice do niego. 

Czego jeszcze potrzeba? 

  • Agregatów prądotwórczych,
  • oświetlenia zewnętrznego budowlanego (LED),
  • łóżek polowych,
  • koców termicznych,
  • ogrzewaczy chemicznych,
  • bielizny i skarpet termoaktywnych, ciepłych czapek, rękawiczek (tylko to, bez odzieży),
  • kuchenek turystycznych na gazowe kartusze, kartuszy z gazem,
  • latarek zwykłych i czołowych, baterii do latarek. 

"Tych rzeczy nie musimy kupować, możemy wypożyczyć!" - podkreśla prezydent. "Zróbmy to wspólnie, proszę Was!!! Kontakt jak zawsze do mnie!" - kończy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem