Pani Ewa przez 35 lat była położną na oddziale ginekologii i położnictwa w Podkarpackim Szpitalu Wojewódzkim w Krośnie. Na trzy lata przed emeryturą dostała wypowiedzenie. - To był szok. Zostałam z niczym - mówi położna.

Masz interesujący temat? Poinformuj dziennikarki Wyborczej Rzeszów: rzeszow@wyborcza.pl

- W sierpniu ubiegłego roku poszłam na zwolnienie lekarskie. Wysiadło mi kolano, czekała mnie poważna operacja - wyjaśnia pani Ewa.

Najpierw dostała zwolnienie na trzy miesiące, potem je przedłużano co miesiąc. W grudniu miała operację kolana, wszczepiono jej staw kolanowy. Po operacji znów dostała zwolnienie lekarskie, a potem przeszła na zasiłek rehabilitacyjny.

Położna została zwolniona bez wypowiedzenia, bez odprawy

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Marcin Ręczmin poleca
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze
    Czegoś nie rozumiem. Wszyscy wszędzie krzyczą, że nie ma pielegniarek, a ta pani nie może znaleźć pracy? Dziwne.
    @Jirko
    Bo pielęgniarka ma być młoda, silna, z 20-o letnim doświadczeniem, a nie tuż przed emeryturą.
    już oceniałe(a)ś
    109
    8
    @Jirko
    No położna to nie pielęgniarka. Położnych nikt nie chce, bo coraz mniej dzieci się rodzi i zamykają porodówki.
    już oceniałe(a)ś
    102
    2
    @Jirko
    przed emerytura
    już oceniałe(a)ś
    22
    1
    @Jirko
    Na B2B znajdzie pracę, ale wtedy już nie dostanie odprawy emerytalnej.
    już oceniałe(a)ś
    24
    1
    @Wpu
    Sądzę, że tej pani - wbrew sugestiom autorki artykułu - wcale nie chodzi o odprawę emerytalną, ale po prostu o środki na godne życie przez najbliższe 3 lata.
    Gdzieś tam jednak z tyłu głowy mam, że tutaj jednak chodziło o sytuację: "aaaa, pochoruję sobie ile się da; i tak mnie nie mogą zwolnić".

    A dla innych w podobnej sytuacji życiowej - jeśli to możliwe, a waszym celem w przypadku choroby nie jest otrzymanie renty, to należy podczas długotrwałej niezdolności do pracy wrócić choćby na 1 dzień. A potem "wziąć" kolejne zwolnienia. Oczywiście to wymaga znajomości prawa, aby nie pogorszyć swojej sytuacji. Czasem lepiej wydać "parę groszy" na adwokata, niż stracić prawo do świadczeń.

    Jakieś dyrdymały pana dyrektora, że gdyby wiedział, że pani chce wrócić, to nie zwolnił by jej, są żałosne. Wstyd.
    już oceniałe(a)ś
    59
    10
    @21TMirek
    Pani położna nie mogła sama zadzwonić jakie rokowania i plany , a ma pretensje że do Niej nie zadzwonili...?!! Czyj to był interes...?
    już oceniałe(a)ś
    36
    22
    @21TMirek
    "Aaa, pochoruję sobie" w przypadku osoby, która najpierw czekała na termin endoprotetyki stawu (a skoro jej potrzebowała, to ją bolało mocno), a potem się rehabilitowała po takim zabiegu? Weź się puknij w co możesz...
    już oceniałe(a)ś
    45
    12
    @21TMirek
    Nie wystarczy wrócić do pracy na jeden dzień, trzeba wrócić na minimum 61 dni, aby zostać dopuszczonym do pracy po długotrwałym chorobowym trzeba mieć zaświadczenie lekarza leczącego o zakończeniu leczenia oraz przejść badanie kontrolne lekarza medycyny pracy.
    już oceniałe(a)ś
    42
    1
    @zmeczona1000
    Z położnymi to prawda. Kuzynka kończy położnictwo. Nie mogła znaleźć praktyk i już wie że nie będzie miała zatrudnienia bo qstępnie szukała.
    już oceniałe(a)ś
    15
    1
    @barb
    Wystarczy.Trzeba zmienić rodzaj choroby.
    już oceniałe(a)ś
    5
    2
    @Jirko
    dziwne jest to, że są równi i równiejsi. Nijaki Ziobro jest na zwolnieniu od grudnia 2023 roku , to już ponad pół roku i ciągle pobiera uposażenie poselskie . Pani pielęgniarka, było chora i nikt nie patyczkował się. Tak to wygląda.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    @kaprill anteusz
    Nie. Przepisy zostały w tym zakresie zmienione. Jeszcze za pisiej mafii, jakby ktos nie pamiętał.
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @21TMirek
    Nie wiem, czy ma się wstydzić bardziej, niż ten pracownik. Widać tu działanie "Jak Kuba Bogu..." i dlatego nie zanosi się, aby urażone ego pozwoliło przywrócić pracownika do pracy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @Bs2008
    Przez ten czas położna też pobierała pensję.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Przepis jest ogólnie znany co nie świadczy o tym że akurat ta pani go znała. HR powinien był do niej zadzwonić i poinformować o nim. Świństwo że tego nie zrobili.
    @razdwa
    Ale z drugiej strony, jeśli wyjaśnienia dyrektora są prawdziwe: wypadałoby, żeby skontaktowała się z zakładem pracy, choćby zwykły telefon, i przekazała że jest na zwolnieniu. A tak to nikt nic nie wie dlaczego nie ma jej w pracy. Czy to nie było świństwo z jej strony że nie dała znać o co chodzi, i kiedy wróci?
    już oceniałe(a)ś
    23
    15
    @razdwa
    Nieznajomość prawa szkodzi - ta maksyma na chyba ze dwa tysiące lat
    już oceniałe(a)ś
    19
    4
    @3lion
    Jak nikt nie wie? Przecież szpital miał dokumenty z ZUS i wiedział doskonale. W cywilizowanym zakładzie pracy gdzieś około połowy zasiłku zadzwoniłby bezpośredni przełożony i po prostu zadał pytanie o dalsze plany. Pani się nie zabezpieczyła - to fakt, ale świństwo i tak jest duże
    już oceniałe(a)ś
    38
    7
    @ta_istna
    Dokumenty nie zastępują dobrych obyczajów. A takim jest choćby kontakt telefoniczny w sprawie dłuższej nieobecności. Bo prawo nie jest i nigdy nie było jedynym regulatorem relacji międzyludzkich, także tych służbowych.
    już oceniałe(a)ś
    27
    9
    @ta_istna
    Jak to jest, że zawsze to przełożony musi dzwonić do pracownika i pytać, co u niego? A jakoś tak pracownik nigdy nie ma jak przedryndać do tego przełożonego i zapytać jak tam w robocie i powiedzieć, kiedy wróci. A potem płacz i zgrzytanie zębami, że szef chętniej rozstaje się z pracownikiem, który "nie identyfikuje się" z zakładem pracy.
    już oceniałe(a)ś
    17
    9
    @razdwa
    Każde zwolnienie lekarskie jest automatycznie jako e-zwolnienie przekazywane pracodawcy i ZUS. Zasiłek rehabilitacyjny może być przyznany tylko po orzeczeniu lekarskim, które przechodzi taką samą drogę. Pracodawca musiał wiedzieć, co dzieje się z pracownicą. A porządny pracodawca, nie jakiś gnojek, skontaktowałby się z pracownicą pytając, czy nie potrzebuje pomocy.
    już oceniałe(a)ś
    22
    8
    @3lion
    Zwolnienia są w systemie. Nikt teraz nie chodzi z L4 do kadr. A co do pani położnej to wystarczył list z odpowiednią informacją, polecony i za potwierdzeniem odbioru.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @hetty111
    Bo to pracodawca ma dedykowany dział kadr do zajmowania się takimi sprawami, a pracownik jest często jeden i z chorobą/rehabilitacją na głowie. Poza tym jak jestem na zwolnieniu to dla mnie i dla pracodawcy jest oczywiste, że wracam w pierwszy dzień roboczy po końcu zwolnienia. Ale może jesteśmy nienormalni i teraz inne zwyczaje panują.
    już oceniałe(a)ś
    7
    3
    @razdwa
    Bylam w podobnej sytuacji, ale kadry mnie wcześniej o konsekwencjach powiadomiły. Ubłagałam więc lekarza o zaświadczenie, że jestem zdolna do pracy. A do pracy wróciłam z chorym biodrem...
    już oceniałe(a)ś
    0
    2
    @rt-fm
    Jak mawiał klasyk, to oczywista oczywistość, że w przypadku tradycyjnego L4 zarówno pracodawca jak i pracownik wiedzą, kiedy upływa ostatni dzień L4. Natomiast np. przy L4 wystawianym przez zus w związku ze zwolnieniem na rehabilitację, jest ono wystawiane na sam koniec tej rehabilitacji, więc teoretycznie ten "dedykowany" dział kadr może nie mieć wiedzy o końcu zwolnienia. Więc w przypadku innych "akcji" rehabilitacyjnych moze byc podobnie. Ja jako pracownik mam też obowiązki wobec mojego pracodawcy i minimum przyzwoitości, żeby wiedzieć, że ten dział kadr jest "dedykowany" nie tylko mojej skromnej osobie, ale też innym pracownikom mojej firmy i jej oddziałów terenowych, wobec których realizuje wszystkie zadania z zakresu prawa pracy, nie tylko sprawy związane z L4. A zatem korona mi z głowy nie spadnie, gdy wykorzystam jedną z darmowych minut oferowanych mi w abonamencie przez dostawcę usług i wykonam szybki telefon do tego "dedykowanego" działu kadr. Dla niezorientowanych- trochę ironizuje, bo krew mnie zalewa, gdy ludzie swoje obowiązki przerzucają na innych.
    już oceniałe(a)ś
    3
    2
    @yakaba
    Święte słowa. Ludziom się wydaje, że pracodawca to tępak, a tymczasem to zbiór osób.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @razdwa
    W szpitalu sa kadry nie HR
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Szpital im. Jana Pawła II - i wszystko jasne. Jak widać nie tylko ginekolodzy-pobożnicy w rozsianych po Polsce Rzeźniach Numer JP2 nadal gorliwie wyznają swoją klauzulę sumienia: youtu.be/9g7hG0zEIR8
    już oceniałe(a)ś
    141
    13
    nie wszystko co zgodne z prawem jest zgodne z przyzwoitością

    a w życiu wypada być człowiekiem przyzwoitym

    bo nigdy nie wiadomo czym nas jeszcze zaskoczy
    @ANoir
    Racja co do zasady, ale konkretnie to którą stronę masz na myśli?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Empatii nie da się kupić ani wyuczyć niestety.
    @ogulec2020
    Szpital oczywiście Jana Pawła.
    Ot, katolicka empatia na pełnej.
    już oceniałe(a)ś
    11
    1
    To, że mamy do czegoś prawo, nie znaczy że powinniśmy to robić. Czasami dodatkowo robienie rzeczy zgodnych z prawem jest niemoralne.
    To jak w "Dziadach": " kto nie był ni razu człowiekiem..."
    już oceniałe(a)ś
    83
    13
    u mnie jest babka, która w ciągu ostatnich 10 lat w pracy była w sumie jakieś 3 miesiące. Kolejne ciąże, urlopy na opiekę, chorobowe, macierzyńskie itp itd
    @Fredator
    to sie prosze zdecydowac.
    Albo kobiety maja rodzic dzieci albo nie.
    nie da sie "byc troche" w ciazy, tak jak miec "troche dziecka".
    Osobiscie bylabym za tym, by mezczyzni zaczeli rodzic.
    już oceniałe(a)ś
    62
    33
    @Fredator
    Też znam taką osobę - urodziła trójkę dzieci, obecnie poszła na wychowawczy. Za jej nieobecność płaci ZUS (my wszyscy), nie pracodawca. Wcześniej, zanim zdecydowała się na dzieci, pracowała rzetelnie, kilka lat. Czy ma być na garnuszku męża czy o co chodzi? Mam nadzieję, że urodzi jeszcze czwarte i zrealizuje mój przydział dziecka (dwoje dzieci na parę), dzięki czemu ja będę dalej pracować i odprowadzać podatki na jej zasiłki.
    już oceniałe(a)ś
    53
    16
    @Fredator
    to nie ten przypadek.
    już oceniałe(a)ś
    17
    0
    @qsew
    Może tylko nie zawsze trzeba być w na L4 jak plemnik ledwo co do jaja doleciał?
    już oceniałe(a)ś
    36
    17
    @Fredator
    Nie podejrzewasz chyba kobiety 55+ że się połasi na 800+?
    już oceniałe(a)ś
    25
    0
    @los_angeles
    nie wszystko płaci zus
    już oceniałe(a)ś
    10
    2
    @Fredator
    Dziecko ojca nie ma, czy co?
    Jest urlop ojcowski, opieka na zdrowe czy chore dziecko też jest dla rodzica, a nie dla matki.
    Zamiast czepiać się kobiety, czepiaj się ojca ich dzieci, że nie ciągnie wózka wspólnie.
    już oceniałe(a)ś
    24
    4
    @los_angeles
    A jej dzieci będą odprowadzać na nasze,nas wszystkich,emerytury. Tak to działa
    już oceniałe(a)ś
    17
    2
    @Fredator
    Zwolnienie na ciążę to realnie max 7 miesięcy. Macierzyński max 12 miesiecy. Opieka na dziecko/chorobowe to max 60 dni w roku (niezależnie od liczby dzieci). Nawet jeśli udaje jej się wykorzystać każdy ten dzień (co jest mało realne, bo niektóre z tych rzeczy pewnie się nakładały) to zużyje max 79 miesięcy, co daje 6.5 roku. A nie 10 lat.

    6 lat przerwy żeby rodzić i wychowywać 3 dzieci. W kraju, w którym wskaźnik dzietności jest później 1,5 (więc każde dziecko jest "na wagę złota").

    Co w tym jest oburzającego?
    już oceniałe(a)ś
    28
    11
    @Fredator
    To będzie miała zaje... emeryturę. Chyba, że po okresie tworzenia potomstwa uczciwie przepracuje jeszcze jakieś 20-25 lat.
    już oceniałe(a)ś
    6
    5
    @same.zalety
    W tym nic. Oburzające jest to, że w Polsce kobieta może po 20 latach *w tym te 6,5 na wychowanie dzieci) iść na legalną emeryturę, na którą na pewno nie zarobi (no chyba, że jest neurochirurgiem). A na tej emeryturze może być ze 30-40 lat (czyli nawet 2xtyle ile pracowała).
    już oceniałe(a)ś
    8
    11
    @los_angeles
    Za wychowawczy nie dostaje się wynagrodzenia, czy to od pracodawcy czy to od ZUS.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    @los_angeles
    Urlop wychowawczy nie jest płatny. Z tym płaceniem za panie na wychowawczym, to spokojniej, pan nie odczujesz w portfelu tylko pewnie jakąś taką moralną chęć podkreślenia swej "pracowitości zatrudnionej" i wyrzucenie pani, że taka nie pracowita NIE W ZATRUDNIENIU i jeszcze z 3. dzieci, to to już prawie patologia, może i pan pomyśli
    już oceniałe(a)ś
    13
    1
    @qsew
    Na etacie państwowym nikt się nie przejmuje.Ale w firmie prywatnej już tak.Pieniądze nie rodzą się bez pracy.
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    @same.zalety
    Pracodawca płaci za niewykorzystany urlop.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @hetty111
    Kobiety rodzące i wychowujące kolejne pokolenia na starość są SYSTEMOWO zubażane i upadlane (żeby przypadkiem nie chciały się buntować). Przemoc ekonomiczna, brak decyzyjności o własnym ciele są bezpośrednimi (nie jedynymi) podwalinami patriarchatu.
    już oceniałe(a)ś
    10
    3
    @los_angeles
    ...by w przyszłości dzieci tej pani pracowały na czyjąś /twoją emeryturę.
    już oceniałe(a)ś
    4
    3
    @Harami2
    Skąd wziąłeś te 20 lat, nawet służby mundurowe mają 25 lat pracy do emerytury i wiek minimalny np. 50 lat
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @Ela
    Przecież nie musisz od razu iść na l4 może będziesz mieć szczęście i będziesz się dobrze czuć aż do porodu. Nie bądź taka pesymistka!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Do niedawna zjawisko zwalniania tuż przed emeryturą było bardzo popularne na uczelniach, gdzie wykorzystywano wieloletnie umowy na czas określony. Pracownik z dnia na dzień zostawał bez pracy i bez odprawy.
    i dlatego też: jakie wy nam warunki zatrudnienia na uczelniach, takie my wam prestiżowe granty erc, fnp i ncn, publikacje w recenzowanych periodykach z listy filadelfijskiej, patenty, aparaturę i forsę do uczelnianej skarbonki. na pohybel hipokrytom!
    czapką akademicką do ziemi
    Magnificencjo Rektorze.
    już oceniałe(a)ś
    15
    0
    @janzizka1313
    Grzeszysz narzekając na warunki pracy w uczelniach - można teraz prawie nic nie robić poza odwaleniem dydaktyki i cierpliwie doczekać do emerytury, a wynagrodzenie dostajesz takie samo, jak ci, którym chce się wykonywać swoje zadania. Jestem z tego środowiska, więc trochę wiem co piszę.
    już oceniałe(a)ś
    13
    10
    @paulus7777
    Aha, na pewno. W tej chwili tylko szukają, do czego można się przyczepić, bo trzeba ciąć koszty i nieważne, że pracownik dobry, tylko akurat nie opublikował artykułu na czas - i cyk, ocena negatywna. Wypowiedzenia się sypią, choć wszyscy wiedzą, że w efekcie zadziała prawo Kopernika-Greshama i na uczelni zostaną tylko ci, którzy zgromadzą punkty za jakieś mdpi, którymi wstyd się przy ludziach chwalić...
    już oceniałe(a)ś
    12
    1
    @marsaxlokk
    To zależy, gdzie. Są i takie uczelnie, które ewidentnie dążą do przepoczwarzenia się w zakłady pracy chronionej. Tam "wycinkę" zaczyna się od wyrzucania każdego, kto osiągnął wiek emerytalny. Może mieć jak najbardziej solidny dorobek, nie sprzed 15. lat, ale aktualny; może być nauczycielem, cenionym przez studentów; może co roku zgłaszać propozycje nowych wykładów... i tak poleci, bo nikt na to nawet nie spojrzy - trzeba utrzymać w pracy tych, którzy wprawdzie nie robią nic (no, może od czasu do czasu jakiś plagiat, drobne pijaństwo lub inny skandalik), ale mają lepszy PESEL.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @marsaxlokk
    To może tak zacząć pracować, żeby nie mieli się do czego przyczepić? Wziąłeś to pod uwagę?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0