Trzech mieszkańców Podkarpacia, prowadzących sieć aptek, kupowało leki i odsprzedawało je hurtowniom. Farmaceutyki prawdopodobnie były sprzedawane za granicę.
- Próbowałem podczas świąt kupić leki dla dziecka. W Rzeszowie ich nie dostałem. Musiałem jechać do Strzyżowa i do Krosna - mówi mieszkaniec Rzeszowa. Jego zdaniem problemem jest zbyt mała liczba aptek, dyżurujących w święta. Czy rzeczywiście?
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.