Pieniądze zainwestowane w Dolinę Lotniczą są olbrzymie, to około 2 mld dolarów. W ciągu 20 lat Dolina Lotnicza rosła bardzo szybko, z kilku tysięcy do 30 tysięcy pracowników. Ale ten czas się skończył - mówi Marek Darecki, prezes Stowarzyszenia Dolina Lotnicza. Co teraz czeka przemysł lotniczy?

Anna Gorczyca: Firmy Doliny Lotniczej zmagały się jeszcze niedawno z potężnym kryzysem. Jak sobie z nim poradziły?

Marek Darecki: - Kryzys, który dotknął lotnictwo, był spowodowany covidem. Problem był dwojaki: po pierwsze zmniejszyło się zapotrzebowanie na nasze wyroby, bo ludzie przestali latać. Po drugie zmieniły się warunki pracy. Pracownicy biurowi przeszli na pracę zdalną. To były ważne wyzwania. Spadek zamówień dla firm Doliny Lotniczej sięgnął ok. 10 proc.

Były firmy, które zredukowały zatrudnienie. Ale część - głównie małych i średnich - zdecydowała się przeczekać. Ich właściciele stwierdzili, że nie będą redukować zatrudnienia, wiedząc, jak trudno jest o  wykwalifikowanych pracowników. Dużym firmom jest łatwiej, bo mają większe środki. Drugie wyzwanie dotyczyło zmian warunków pracy. Korporacje wprowadziły bardzo restrykcyjne zasady bezpieczeństwa epidemiologicznego. Sprowadzało się to do tego, że pracownicy przeszli na pracę zdalną. Szybko nauczyliśmy się pracować zdalnie. Sprostaliśmy temu wyzwaniu.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Marcin Ręczmin
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze
    Prezes zapomniał wspomnieć, że to w jego firmie pandemiczne zwolnienia były największe.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0