Przywiązał kota sznurkiem do drzwi i kopał. Bezbronne zwierzę nie miało jak uciec. Za swoje zachowanie mężczyzna został ukarany. Kolejny już raz na Podkarpaciu zapadł wyrok w sprawie znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.
Rzucał szczeniakami o beton i gniótł butem. Przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie zapadł wyrok przeciwko Łukaszowi T., który był oskarżony o zabójstwo trojga szczeniąt.
Właściciel, mimo protestów weterynarzy, złapał zwierzę siłą, wetknął palce w ranę i za pomocą noża usunął z psiej szyi wrośnięty nylonowy sznurek - relacjonuje dramatyczny los suczki Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt. Jej szczeniak nie staje na przednie łapki.
Najpierw znęcał się, a potem brutalnie uśmiercił swojego psa. Po wszystkim włożył go do foliowego worka i wyrzucił w lesie. Policji tłumaczył, że zrobił to, bo suczka była "ciągle nieposłuszna". 52-latkowi z Tarnobrzega grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Trzy lata więzienia grożą 54-latkowi, który jest podejrzany o postrzelenie psa z wiatrówki. Mężczyzna został objęty dozorem policyjnym.
Niewielki kundelek tonął w rzece w Tryńczy niedaleko Przeworska. Został wsadzony do wypchanego kamieniami worka. Nie wiadomo, kto jest sprawcą okrucieństwa.
Zając schwytany na wolności w trawie służył dzieciom jako żywa zabawka. Kopały go jak piłkę, nosiły, trzymając za uszy. Zwierzę, w krytycznym stanie, trafiło do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu, gdzie lekarze przez kilkanaście godzin walczyli o jego życie.
Straż Obrony Praw Zwierząt pod koniec czerwca interweniowała w gminie Majdan Królewski. Mężczyzna na jednej z posesji przez kilka lat zamykał w chlewie owczarka. Na drugiej jego posesji był drób zamknięty w klatkach na pełnym słońcu i kolejne psy. Po dwóch miesiącach do straży dotarła kolejna informacja o znęcaniu się: ten sam mężczyzna pobił psa kijem.
Pracownik Zarządu Budynków Komunalnych natrafił w trakcie prac porządkowych na reklamówkę. W środku było pięć martwych kociąt. Policja w Nisku szuka sprawcy okrucieństwa wobec zwierząt.
Do prokuratury został doprowadzony 55-latek, który jest podejrzany o zakopanie psa żywcem w Hucie Komorowskiej niedaleko Kolbuszowej. Czworonoga uratował spacerujący po lesie mężczyzna.
We Wrocance niedaleko Jasła było już za późno na uratowanie czteroletniego psa. Czworonóg był zamknięty w stodole. Właściciel psa i jego matka nie dawali mu jedzenia ani wody. Czworonóg zdechł w męczarniach.
Policja zatrzymała 55-letniego mieszkańca gminy Majdan Królewski, który zakopał żywcem psa w lesie. Wszystko dzięki internautom i mieszkańcom pobliskich miejscowości, którzy zbulwersowani sprawą masowo udostępniali informacje o bestialskim okrucieństwie.
Policjanci z Kolbuszowej szukają sprawcy bestialskiego znęcania się nad psem, do którego doszło w Hucie Komorowskiej w powiecie kolbuszowskim. W 50-centymetrowym dole ktoś zakopał razem z łańcuchem żywego psa.
W skandalicznych warunkach właściciel kilku psów oraz stada kur i indyków przetrzymywał swoje zwierzęta. Owczarek collie był zamknięty przez co najmniej kilka miesięcy w ciemnej stajni, później w małym kojcu z gwoździami i kamieniami pod łapami. Wychudzony i przestraszony pilnował niezamieszkanej działki. W drugim gospodarstwie ten sam właściciel ma kilka innych psów oraz drób w klatkach, postawionych w pełnym słońcu, bez dostępu do wody.
Sąd Rejonowy w Brzozowie wydał wyrok w sprawie właściciela skrajnie zaniedbanego czworonoga. Ok. 10-letni Maks całe życie spędził na łańcuchu. Nie miał budy, rzadko dostawał miskę z jedzeniem czy wodą. W jego szyję wrosła kolczatka, która spowodowała ostre zapalenie skóry. Pies miał też guzy na ciele.
Oliwia, łabędź znaleziony nad rzeką w gminie Cieszyn, został oddany pod opiekę weterynarzy w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Ptak został postrzelony z wiatrówki. Lekarze znaleźli w jego ciele aż pięć śrutów. Teraz walczą o jego życie.
We wtorek zapadł wyrok w sprawie psa Barego. W grudniu ubiegłego roku czworonóg został znaleziony na poboczu w Nisku z metalowym obciążnikiem, który miał ograniczyć jego ucieczkę. Sąd w Nisku na wniosek prokuratora ukarał właścicielkę psa za znęcanie się nad zwierzęciem. Wyrok jest nieprawomocny.
Około dwuletnia suczka niewielkich rozmiarów leżała nieprzytomna na torach pomiędzy Pełkiniami a Przeworskiem na trasie Przemyśl - Rzeszów. Pracownicy kolei zatrzymali pociąg, by uratować nieprzytomnego z bólu czworonoga. Suczka jest teraz pod opieką Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt.
Sąd Rejonowy w Jaśle skazał właściciela psa, który w lutym ubiegłego roku pozwolił zamarznąć swojemu czworonogowi na mrozie. Sprawca dostał cztery miesiące prac społecznych na rzecz gminy, zakaz posiadania psów na dwa lata. Musi też zapłacić.
Dobiega końca proces właściciela psa, który w lutym ubiegłego roku pozwolił zamarznąć swojemu psu na kilkunastostopniowym mrozie. Czworonóg został znaleziony w budzie, skąd wystawała mu głowa. Właściciel czekał kilka dni na wyciągnięcie ciała psa, bo - jak tłumaczył - czekał, aż zrobi się cieplej.
Do jasielskiego OTOZ Animals dotarła informacja o tym, że ktoś strzela do psów z wiatrówki. Jedną z ofiar okrucieństwa padł czworonóg pani Małgorzaty. Weterynarz odkrył, że w ciele zwierzęcia jest śrut. Pies nie przeżył.
Policja z Brzozowa szuka świadków lub osób, które mogą coś wiedzieć w sprawie znęcania się nad królikami. Jedno ze zwierząt miało leżeć martwe przy przystanku autobusowym.
Zamarzającego owczarka niemieckiego, który leżał na poboczu w gminie Kamień niedaleko Rzeszowa, znalazła pani Wioleta. Pies został przekazany pod opiekę weterynarza, ma złamany kręgosłup.
Mieszkanka gminy Baranów Sandomierski znalazła w rowie ciężko rannego psa. Czworonóg był skatowany i zapakowany w foliowy worek. Policja szuka sprawcy, który porzucił psa.
- U mnie na osiedlu ktoś swego czasu notorycznie oblewał mnie wodą z balkonu. Przechodziłam z psem, ale nawet się nie załatwiał. Paranoja - napisała internautka na Facebooku w grupie dla miłośników zwierząt z Rzeszowa.
Tuż przed świętami mieszkańcy Niska znaleźli psa, który w stanie agonalnym leżał przy drodze. Miał liczne obrażenia, m.in. uraz czaszki, złamany kręgosłup i wyłamane stawy biodrowe. Informacja dotarła do fundacji z Lublina, która stara się wyjaśnić okoliczności sprawy.
Policjanci zatrzymali dwóch obywateli Rumunii, którzy przewozili konie w ekstremalnie trudnych warunkach. Zwierzęta były upchane w ciężarówce i związane metalowymi łańcuchami. Mężczyźni skatowali jedno zwierzę na parkingu, bo nie miało siły się podnieść.
Społeczne Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Sanoku szuka sprawcy, który brutalnie zabił psa. Suczka miała rozbitą głowę i została wrzucona do oczka wodnego. Dwa miesiące wcześniej pies został adoptowany z tamtejszego schroniska.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.